wtorek, 5 listopada 2013

potrawka z zielonej soczewicy

Lubię listopad, bo kojarzy mi się z długimi wieczorami, które można spędzić w przytulnej przestrzeni domowej, w kuchni unoszą się zapachy kolorowych sycących zup i potrawek, które prawie bezkarnie można jeść, bo przecież trzeba się bronić przed nadchodzącymi jesiennymi chłodami :)


potrzebne:

szklanka zielonej soczewicy
pętko wiejskiej kiełbasy (nie za dużo, żeby nie zdominowała smaku potrawki)
puszka pomidorów bez skórki
średnia cebula
duży ząbek czosnku
sól, pieprz, papryka wędzona, kumin
2 liście laurowe
rozmaryn listki
natka pietruszki


robimy:

Soczewicę płuczemy i namaczamy na ok pół godziny. Na patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę, po chwili dodajemy posiekany czosnek, posiekane drobno listki rozmarynu, następnie pokrojoną w półplasterki i kostkę kiełbasę. Gdy wszystko się chwilę podsmaży dodajemy namoczoną soczewicę, liście laurowe i zalewamy wodą ok 0,5 cm ponad soczewicę (soczewica wchłania dużo wody podczas gotowania), dusimy ok 40 minut. Następnie dodajemy puszkę pomidorów, przyprawy i dusimy jeszcze ok kwadrans. Przed podaniem posypujemy natką pietruszki. Potrawa zyskuje w smaku na drugi dzień.

poniedziałek, 21 października 2013

klasyka gatunku

pasta jajeczno - tuńczykowa z dodatkami



potrzebne:
3 jajka ugotowane na twargo
80 g tuńczyka z puszki w sosie własnym
2 małe ogórki kiszone
mała czerwona cebula
łyżka masła
łyżka musztardy
sól, pieprz, papryka wędzona lub czerwona

robimy:
Po ugotowaniu i ostudzeniu jajek oddzielamy żółtka od białek, żółtka ugniatamy widelcem, białka siekamy w drobną kostkę, dodajemy do żółtek z solą, pieprzem, papryką, miękkim masłem, musztardą i ugniatamy na pastę. Dodajemy tuńczyka, dokładnie mieszamy. Podajemy na pieczywie, wierzch posypujemy drobno skrojonym ogórkiem kiszonym i cebulą.



niedziela, 20 października 2013

pasztecik kapuściano-grzybowy

zapijany zakwasem z buraka czerwonego i długie jesienne wieczory zaczynają kojarzyć się miło i aromatycznie. Farsz możemy przygotować dzień wcześniej i przechować w lodówce.



potrzebne:

farsz:
0,5 kg kapusty kiszonej
garść suszonych prawdziwków
średnia cebula
olej do smażenia
liść laurowy x2, ziele ang. x 4
sól, pieprz

ciasto:
0,5 kg mąki pszennej
30 dkg drożdży świeżych
150 ml mleka
łyżeczka cukru
pół łyżeczki soli
2 jajka +1 jajko do posmarowania
olej

robimy:

Grzyby zalewamy gorącą wodą, odstawiamy na minimum godzinę, następnie odcedzamy zachowując wodę i kroimy je w niewielkie kawałki - paski lub kostkę. Kapustę odciskamy, jeśli jest zbyt kwaśna możemy lekko przepłukać. Zalewamy wodą, dodajemy wodę z grzybów, liście laurowe i ziele angielskie i gotujemy do miękkości. Studzimy, a następnie drobno kroimy.  Cebulę kroimy w kostkę, na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju i wrzucamy cebulę by się zeszkliła, dodajemy posiekaną i ugotowaną kapustę i posiekane, namoczone grzyby, solimy, pieprzymy i smażymy ok 10 minut. Farsz odstawiamy do przestudzenia.

Ciasto:
Drożdże kruszymy w misce, dodajemy cukier, część ciepłego ale nie gorącego mleka, rozcieramy palcami drożdże z mlekiem, przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy na kwadrans w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Mąkę przesiewamy, dodajemy sól, jajka, wyrośnięte drożdże, łyżkę oleju i resztę mleka, wyrabiamy ciasto, musi odklejać się od rąk i nie może być zbyt twarde. Po wyrobieniu formujemy kulę, wkładamy do miski, możemy wierzch posmarować cienką warstwą oleju, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1-1,5h. Po tym czasie wałkujemy ciasto na płat o grubości ok 0,5 cm, kroimy na kwadraty o podobnej wielkości. Na każdym kwadracie układamy na środku farsz, zlepiamy dokładnie rogi tworząc trójkąt. Układamy na blaszce wysmarowanej olejem zachowując odstęp, przed pieczeniem paszteciki smarujemy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy 25 minut w 180 stopniach, piekarnik góra-dół.

Podajemy najlepiej z barszczem czerwonym lub z zakwasem z buraka czerwonego.




sobota, 19 października 2013

kalafior, tymianek, mleko kokosowe

Tym razem krem kalafiorowy, pachnący tymiankiem i z dodatkiem mleka kokosowego, które zdecydowanie wpływa na smak, samiec Alfa zjadł i podziękował, więc polecam tym niezdecydowanym ;)
Przepis na dwie duże porcje.

potrzebne:

pół małej główki kalafiora
średnia cebula
kawałek selera
3 średnie ziemniaki
duży ząbek czosnku
4-5 małych gałązek tymianku
sól, pieprz, curry
pół puszki mleka kokosowego
oliwa do smażenia
woda lub bulion warzywny ok 1 litr
pesto tymiankowe (opcjonalnie)

robimy:

Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy posiekaną w kostkę cebulę, szklimy, dodajemy posiekany ząbek czosnku, listki z gałązek tymianku, po chwili pokrojone w grubą kostkę ziemniaki i podzielone różyczki kalafiora, zalewamy wodą/bulionem do zakrycia warzyw, przykrywamy pokrywką i gotujemy na średnim ogniu do miękkości warzyw (ok 25 min). Gdy warzywa są już prawie miękkie doprawiamy zupę solą, pieprzem, curry oraz mlekiem kokosowym, gotujemy jeszcze 5 minut. Miksujemy. Możemy podać z pesto tymiankowym, które bardzo fajnie podkręci smak.






sobota, 12 października 2013

gratin ziemniaczane

Tylko nie popełnijcie mojego błędu i nie róbcie tego gdy jesteście bardzo głodni, bo przez minimum godzinę w kuchni unoszą się takie aromaty, że można oszaleć.





potrzebne:

10 większych ziemniaków
4 ząbki czosnku
150 ml śmietany 18%
150 ml mleka 3,2 %
2 łyżki masła
gałka muszkatołowa, sól, pieprz
opcjonalnie garść startego sera żółtego, u mnie złoty bursztyn

robimy:

Ziemniaki obieramy i kroimy na cienkie - 2-3 mm plasterki, w misce łączymy śmietanę z mlekiem, dodajemy przeciśnięty czosnek, mieszamy. Spód naczynia do tarty natłuszczamy łyżką masła i smarujemy odrobiną czosnku, układamy warstwę ziemniaków, solimy, pieprzymy, dodajemy gałkę, polewamy masą śmietanową, układamy drugą warstwę ziemniaków, przypraw i resztę masy. Łyżkę masła dzielimy i kruszymy na całość naczynia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 1,5 godziny, jeśli chcemy posypać serem robimy to ok 10 minut przed końcem pieczenia.

 Inspiracja.
Smacznego !










sobota, 31 sierpnia 2013

darz grzyb !

Późnopopołudniowy wypad do mazowieckiego lasku, bo wielki las to z pewnością nie jest.
Maślaki do słoiczka, prawdziwki do suszenia. Sezon powinien trwać zdecydowanie dłużej, nigdy nie rozumiałam motocyklistów, ryzykowania, pasji ale jeśli jazda na motorze jest dla nich tym co dla mnie późnoletni czy jesienny wypad do lasu, to nie mam więcej pytań.















piątek, 30 sierpnia 2013

placek prawie węgierski


Na 1 porcję:

potrzebne:

ok 20 dkg łopatki wieprzowej
mała cebula
pół łyżeczki mąki pszennej
pół szklanki jasnego piwa
mały ząbek czosnku
sól, pieprz
olej do smażenia

4 średnie ziemniaki
sól, pieprz
olej do smażenia

robimy:

Łopatkę kroimy na niewielkie części, na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju, wrzucamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę oraz czosnek, szklimy, dodajemy mięso, obsmażamy ze wszystkich stron, podlewamy piwem, solimy i pieprzymy, przykrywamy i dusimy na małym ogniu do miękkości. (ok 45 min-godzinę).
Jeśli sos za szybko wyparuje możemy dodać trochę wody. Gdy mięso jest już miękkie zaprawiamy sos mąką - do niewielkiej ilości zimnej wody wsypujemy mąkę, energicznie mieszamy, dodajemy do sosu mięsnego, mieszamy, zagotowujemy.
Na tarce na ostrych oczkach trzemy ziemniaki, jeśli mamy zbyt wodnisty gatunek odlewamy z nich trochę wody, dodajemy sól i pieprz. Na patelni dobrze rozgrzewamy olej, wlewamy ziemniaczaną masę, wyrównujemy powierzchnię za pomocą łyżki, zmniejszamy ogień do minimum, przykrywamy placek i smażymy ok 10 minut z jednej strony, przekładamy na drugą stronę, znowu przykrywamy i smażymy kolejne 5-10 minut, placek powinien być przyrumieniony. Pod koniec smażenia zdejmujemy pokrywkę i jeszcze chwilę trzymamy na ogniu. 
Na połowę placka nakładamy mięsny sos, zawijamy drugą połową. Podajemy z warzywami, najlepsze są surówki, u mnie z braku produktów pomidor i pieczona papryka.